Aktualności
Jak pomóc schronisku, nie wydając ani złotówki
Nie każda pomoc kosztuje. Część z tych rzeczy zajmuje popołudnie, część dwie minuty.
Pierwsze, co przychodzi do głowy przy słowie „schronisko”, to przelew albo worek karmy z marketu. Jedno i drugie jest potrzebne, ale to nie jedyna waluta, w której da się płacić. Poniżej rzeczy, które schroniska wymieniają jako realnie pomocne, a które nie wymagają wyciągnięcia portfela.
1. Spacer z własnym psem
Brzmi absurdalnie, bo gdzie tu pomoc. A jednak: w ramach akcji „Chodzi o psy” każdy kilometr Twojego zwykłego spaceru zamienia się w 100 gramów karmy dla psa ze schroniska, które sam wybierzesz. Karmę finansuje organizator i partnerzy akcji, Ty dajesz tylko to, co i tak robisz codziennie. Akcja rusza 25 października, a włączenie się w nią zajmuje tyle, co pobranie aplikacji.
2. Wolontariat spacerowy
Najbardziej klasyczna forma i wciąż najbardziej potrzebna. Pies, który regularnie wychodzi poza boks, inaczej reaguje na ludzi, lepiej wypada przy adopcji i po prostu mniej wariuje. Wymaga szkolenia i podpisania papierów, więc nie zrobisz tego z marszu, ale po jednym popołudniu formalności jesteś w środku na stałe.
Jeżeli boisz się, że nie dasz rady emocjonalnie, zacznij od jednego psa i jednego dnia w tygodniu. Lepszy stały wolontariusz raz w tygodniu niż bohater, który znika po trzech tygodniach.
3. Transport
Weterynarz, nowy dom w innym mieście, przeprowadzka między placówkami, odbiór darów. Auto i wolne popołudnie rozwiązują problem, którego nie da się załatwić przelewem. W wielu organizacjach to najbardziej wąskie gardło w całym tygodniu.
4. Zdjęcia i opisy psów
Ogłoszenie adopcyjne to jedyna wizytówka, jaką ma pies w schronisku. Różnica między zdjęciem przez kraty a portretem w słońcu na trawie to w praktyce różnica między kilkoma miesiącami a kilkoma tygodniami czekania. Jeśli ogarniasz aparat albo potrafisz napisać trzy zdania, które brzmią jak opis konkretnego psa, a nie jak formularz, zgłoś się do placówki.
Przy opisie działa ta sama zasada co przy ogłoszeniu o pracę: konkret bije ogólniki. „Spokojny przy dzieciach, boi się rowerów, uwielbia wodę” mówi więcej niż „kochany psiak szuka domu”.
5. Rzeczy, które masz w domu
Koce, ręczniki, stare poszewki, transportery, obroże, smycze, miski. Zanim kupisz cokolwiek nowego, zajrzyj do pawlacza. Jedna uwaga: najpierw sprawdź listę potrzeb placówki. Magazyny bywają zapchane kocami, a brakuje żwirku, środków czystości albo konkretnej karmy weterynaryjnej.
6. Udostępnianie, ale z głową
Udostępniaj konkretnego psa, nie ogólny apel. Z imieniem, miastem i tym, jak zachowuje się przy innych psach i dzieciach. Twój znajomy nie zaadoptuje „psiaków ze schroniska w potrzebie”, ale może zaadoptować Burka z Wałbrzycha, który dogaduje się z kotem.
Działa też mniejszy gest: zostaw komentarz pod postem placówki. Zasięgi na profilach schronisk są mizerne, a każda interakcja realnie zwiększa liczbę osób, które zobaczą ogłoszenie.
7. Jeden i pół procent podatku
Technicznie to pieniądze, ale nie Twoje: ta kwota i tak odejdzie do budżetu państwa. Wpisanie numeru KRS organizacji w zeznaniu rocznym kosztuje trzydzieści sekund raz w roku, a dla małej fundacji prowadzącej schronisko bywa to spora część rocznego budżetu. Warto wybrać lokalną organizację, którą możesz odwiedzić i zobaczyć, na co idą środki.
Czego lepiej nie robić
- Nie przywoź darów bez zapowiedzi. Część placówek ma ograniczony magazyn i konkretne godziny przyjmowania rzeczy.
- Nie przynoś karmy z otwartego opakowania. Nie zostanie przyjęta, bo nie da się zweryfikować, co jest w środku.
- Nie obiecuj więcej, niż udźwigniesz. Wolontariusz, który zniknie po miesiącu, zostawia po sobie psa, który znów czeka na kogoś, kto przyjdzie.
Zacznij od najprostszego
Jeśli masz psa i wychodzisz z nim codziennie, pierwszy punkt z tej listy nie wymaga od Ciebie dosłownie niczego poza zainstalowaniem aplikacji. Resztę możesz dołożyć wtedy, kiedy będziesz miał na to przestrzeń.
Więcej o samej akcji i o tym, jak liczymy kilometry, przeczytasz w tekście „Chodzi o psy: spacer z psem zamienia się w karmę”.