Chodzi o psy ← Aktualności

Aktualności

CSR dla psów: jak zbudować partnerstwo ze schroniskiem, które naprawdę działa

· Zespół akcji Chodzi o psy

Worek karmy na zdjęciu to jeszcze nie partnerstwo. Partnerstwo zaczyna się tam, gdzie pojawia się liczba, którą można sprawdzić.

Dobre partnerstwo ze schroniskiem ma trzy elementy: jeden przelicznik, który każdy rozumie, dowód dostawy w postaci protokołu wagowego i zdjęć, oraz komunikację opartą na liczbach, a nie na deklaracjach. Najprostszy wariant to ufundowanie puli karmy, którą napełniają kilometry ze spacerów opiekunów, bo wtedy wkład firmy jest z góry znany, a wynik rośnie na oczach ludzi.

Dział marketingu chce akcji „z sercem”. Zarząd chce wiedzieć, co z tego będzie w raporcie. Schronisko chce karmy, a nie kolejnej sesji zdjęciowej na swoim podwórku. Te trzy rzeczy wcale się nie wykluczają, ale tylko pod warunkiem, że projekt od początku stoi na liczbie, a nie na deklaracji.

Poniżej jest to, co w praktyce odróżnia współpracę, do której wraca się co roku, od jednorazowego worka karmy ze zdjęciem na LinkedInie.

Zacznij od przelicznika, nie od budżetu

Najczęstszy błąd wygląda tak: firma przeznacza kwotę, ktoś kupuje karmę, jedzie, wrzuca zdjęcia. Tydzień później nikt już nie potrafi powiedzieć, ile tego było i komu to pomogło.

Odwróć kolejność. Najpierw ustal przelicznik, który każdy w firmie powtórzy z pamięci. W akcji „Chodzi o psy” brzmi on tak: 1 kilometr spaceru to 100 gramów karmy. Pies średniej wielkości zjada około 330 gramów dziennie, więc tona karmy to z grubsza 3 tysiące pełnych misek albo 100 psów nakarmionych przez miesiąc.

Mając taki przelicznik, każda liczba w projekcie tłumaczy się sama. Nie musisz nikomu sprzedawać „zaangażowania społecznego”, wystarczy, że pokażesz, ile misek stoi po drugiej stronie.

Wybierz formę, która nie kończy się na przelewie

Pieniądze są potrzebne, ale wsparcie finansowe ma jedną wadę: nie widać go. Formy, które schroniska wymieniają jako realnie odciążające i które jednocześnie dają się policzyć:

  • karma w konkretnej ilości, dostarczona prosto od dystrybutora do placówki,
  • transport i logistyka, czyli to, co w wielu organizacjach jest najwęższym gardłem tygodnia,
  • usługi, które i tak świadczycie: druk, foto, prawo, księgowość, hosting,
  • czas zespołu, ale w formie regularnej, a nie jednorazowego wyjazdu integracyjnego,
  • zasięgi, jeśli macie kanały, którymi da się puścić konkretnego psa do adopcji.

Jeśli macie wybrać jedną rzecz, wybierzcie tę, którą potraficie dowieźć co miesiąc przez rok. Stały partner raz na kwartał jest wart więcej niż bohater, który znika po pierwszej kampanii.

Trzy dowody, bez których nie ma raportu

Zanim podpiszecie cokolwiek, ustalcie, co dokładnie wróci do was po dostawie. Minimum, które powinno być w umowie:

  1. Protokół wagowy z każdej dostawy, podpisany przez placówkę. To jest dokument, nie zdjęcie.
  2. Fotorelacja z rozładunku, z datą i miejscem, w rozdzielczości, której nie wstyd użyć.
  3. Zestawienie w liczbach: kilogramy, liczba placówek, region, okres. Komplet, który wchodzi do raportu niefinansowego bez przepisywania.

Jeśli organizacja nie potrafi obiecać tych trzech rzeczy, to nie znaczy, że działa źle. Znaczy, że nie jest gotowa na partnerstwo korporacyjne i ktoś po waszej stronie będzie musiał to posprzątać przy audycie.

Promocja bez greenwashingu

Można mówić głośno o tym, co się zrobiło. Trzeba tylko pilnować kilku rzeczy, bo granica między „pokazujemy wynik” a „robimy z psa dekorację” jest cienka.

Mów liczbami, nie przymiotnikami. „Ufundowaliśmy 1,5 tony karmy dla czterech schronisk na Mazowszu w listopadzie” broni się samo. „Jesteśmy firmą, która kocha zwierzęta” nie broni się wcale.

Nie przypisuj sobie cudzej pracy. Karmę rozkłada schronisko, psy wyprowadzają wolontariusze, kilometry chodzą opiekunowie. Rolą partnera jest sfinansowanie puli i powiedzenie tego wprost. To czytelniejsze i, paradoksalnie, lepiej się sprzedaje.

Pokaż koszt, a nie tylko efekt. Komunikat, w którym widać, że coś was to kosztowało, działa inaczej niż taki, w którym firma po prostu „wspiera”.

Daj ludziom zrobić coś samemu. Najmocniejsza część kampanii to nie post, tylko moment, w którym wasz zespół wychodzi na spacer i widzi, jak licznik rośnie. Firmowa ekipa spacerowiczów w aplikacji kosztuje zero i angażuje bardziej niż każdy baner.

Nie obiecuj, że rozwiązujecie problem bezdomności. Nie rozwiązujecie. Napełniacie miski przez konkretny czas w konkretnym miejscu, co jest wystarczająco dużo.

Jaka pula ma sens na start

Nie trzeba zaczynać od ciężarówki. W konfiguratorze na stronie dla partnerów pule zaczynają się od 200 kilogramów, czyli mniej więcej 600 pełnych misek, i idą do dwóch ton na jedną edycję akcji. Trzy progi, które mają sens w praktyce:

  • 200 do 500 kg na pierwszy raz, z jednym schroniskiem i jednym miastem. Tyle wystarczy, żeby przejść całą ścieżkę: umowa, dostawa, protokół, materiał.
  • 500 kg do tony, kiedy wchodzicie w kilka placówek i chcecie wideo z dostawy oraz dane do raportu.
  • powyżej tony, kiedy akcja ma być widoczna: branding na workach i trasach, ekipa filmowa, wspólny komunikat prasowy.

Wszystko policzysz sam w konfiguratorze wpływu. Suwak pokazuje od razu, ile kilometrów trzeba przejść, ile to pełnych misek i ilu psów nakarmi przez miesiąc.

Kalendarz, który zwykle się sprawdza

  • Minus 6 tygodni: wybór formy wsparcia, regionu i schroniska. Ustalenie, kto po waszej stronie pilnuje projektu.
  • Minus 4 tygodnie: umowa, przelicznik, lista materiałów. Zgoda placówki na wejście z kamerą.
  • Minus 2 tygodnie: zapowiedź wewnątrz firmy. Zespół instaluje aplikację i zaczyna zbierać kilometry.
  • Dzień 0: start akcji. W tej edycji wypada 25 października 2026.
  • Plus 4 tygodnie: dostawa, protokół wagowy, zdjęcia.
  • Plus 6 tygodni: podsumowanie w liczbach do zarządu i na zewnątrz. To jest moment na komunikat prasowy, nie dzień startu.

Czego nie robić

  • Nie przywoź otwartych opakowań karmy ani rzeczy „z magazynu, bo i tak leżały”. Schronisko tego nie przyjmie, a wy stracicie dzień.
  • Nie planuj sesji zdjęciowej w dniu, w którym placówka ma przyjęcia weterynaryjne. Zapytaj o termin, zamiast go narzucać.
  • Nie wiąż wsparcia z liczbą polubień. Jeżeli karma zależy od zasięgów, to nie jest partnerstwo, tylko konkurs.
  • Nie kończ współpracy ciszą. Jeśli nie wchodzicie w kolejną edycję, powiedzcie o tym placówce z wyprzedzeniem, bo one planują budżet na podstawie deklaracji.

FAQ

Ile kosztuje zostanie partnerem akcji „Chodzi o psy”?

Wycena jest indywidualna, bo zależy od puli karmy, regionu i tego, ile działań bierzecie na siebie. Punktem wyjścia jest pula od 200 kilogramów do dwóch ton na jedną edycję. Napiszcie, jaką pulę rozważacie, a odezwiemy się z konkretną kalkulacją, wzorem umowy i terminami dostaw.

Czy firma dostaje dokumenty do raportu niefinansowego?

Tak. Po każdej dostawie wraca protokół wagowy podpisany przez placówkę, fotorelacja oraz zestawienie w liczbach: kilogramy, liczba placówek, region i okres. To komplet, który wchodzi do raportu bez przepisywania danych z maili.

Czy karma trafia bezpośrednio do schroniska?

Tak. Karma jedzie prosto od dystrybutora do placówki. Organizator nie pośredniczy w towarze ani w pieniądzach partnera, a dostawa jest potwierdzana protokołem wagowym.

Czy zespół firmy może brać udział w zbieraniu kilometrów?

Tak, i to jest najmocniejsza część całej współpracy. Pracownicy zakładają w aplikacji firmową ekipę spacerowiczów i widzą na żywo, ile kilometrów i kilogramów przybyło w waszej puli. Udział jest bezpłatny i nie wymaga niczego poza telefonem.

Jak długo trwa jedna edycja akcji?

Edycja trwa od dnia startu do końca kampanii, a rozliczenie puli następuje po dostawie. W tej edycji akcja rusza 25 października 2026 roku. Partnerzy wchodzą zwykle na kilka tygodni przed startem, żeby zdążyć z umową i zapowiedzią wewnątrz firmy.

Czy można wesprzeć konkretne schronisko w swoim mieście?

Tak. Region i placówkę ustalamy na etapie rozmowy, zanim ruszy dostawa. Jeśli macie oddziały w kilku miastach, pula dzieli się między nie, a każda dostawa ma osobny protokół.